Skandynawski, rustykalny, klasyczny – o tych stylach słyszysz na każdym kroku. Ale co z tymi, o których mówi się rzadziej, a które coraz częściej pojawiają się w realnych projektach? Powiem Ci o czterech stylach, które uważam za naprawdę ciekawe – i które z pewnością warto rozważyć, zanim weźmiesz się za remont.
Mid Century Modern – elegancja bez przesady
Ten styl troszkę nas cofa do lat 50. i 60. Można by go skojarzyć z vintage albo nawet z PRL-em, w zależności od tego, jakie meble do niego dobierzemy. Uważam jednakże, iż to właśnie ta „retro” nuta sprawia, iż wnętrze nabiera charakteru i klasy – bez żadnej przesady.
Kolory, które tu pasują idealnie, to orzech, teak, ciepłe brązy, beże, oliwka i musztarda. Sofa w rdzawym, pomarańczowym odcieniu? Jak najbardziej TAK. Materiały to przede wszystkim naturalne drewno – szczególnie orzech i fornir – skóra, wełna, szkło i metale w czerni lub chromie.
Co zyskujemy? Wnętrze eleganckie, ponadczasowe i designerskie, ale nie zimne. To styl dla kogoś, kto lubi wzornictwo i klasę, ale nie chce przesady w stylu Neo Deco. Jeśli zależy Ci na czymś, co się „broni” przez lata – to jest właśnie ta opcja.
Farmhouse – swojskość z nutką nowoczesności
Farmhouse to nowoczesna odmiana stylu rustykalnego. Można by powiedzieć: wiejski dom, ale w elegantszym wydaniu. I nie myśl, iż to styl tylko dla domów – sam robiłem wiele mieszkań w tym klimacie i pięknie wyglądają.
Paleta kolorów to biel, krem, beż i jasne szarości, a do tego przygaszony błękit czy szałwia. Materiały – drewno, cegła, kamień, len, bawełna, ceramika. I czarny kolor jako kontrast, szczególnie w kuchni na uchwytach. Pamiętam klienta, który twierdził, że chce farmhouse, ale upierał się przy złotych uchwytach. Ciężko go było przekonać, że to po prostu do tego stylu nie pasuje – ale w końcu się udało.
Farmhouse jest dla ludzi, którzy chcą czuć się swojsko i na luzie, ale jednocześnie lubią wygodę i nowoczesne technologie. Krzesło ma być miękkie, nie twarde jak w rustykalnym – tu komfort jest na wagę złota.
Organic Brutalism – surowo, ale miękko
Brzmi jak oksymoron i właściwie nim jest – ale działa. To surowość betonu i kamienia połączona z organicznymi, obłymi formami i naturalnym światłem. Beton, mikrocement, tynki gliniane i strukturalne zestawione z miękką, naturalną linią mebli.
Kolory to szarości, piaskowe beże, złamana biel i ciepłe odcienie betonu. I dużo zieleni – rośliny są tu wręcz obowiązkowe. Co zyskujesz? Wnętrze mocne wizualnie, architektoniczne, nowoczesne – ale nie zimne. To zdecydowanie nie jest loft z lat 90. To coś zupełnie innego.
Organic brutalism jest dla świadomego inwestora, który wie czego chce, lubi minimalizm i dom z wyraźnym charakterem. Jeśli jeszcze nie wiesz do końca, czego szukasz – zacznij od czegoś łagodniejszego.
Japandi 2.0 – spokój dla przebodźcowanych
Japandi znacie – ale 2.0 to troszkę inna historia. Cieplejsza, bardziej miękka i – moim zdaniem – lepsza od oryginału. Zamiast chłodnej, japońskiej surowości mamy tu beże, karmele, jasne brązy, oliwkę i ciepłą szarość. Matowe powierzchnie, jasne drewno, len, wełna, ceramika i kwiaty – trochę jak w boho, ale spokojniej.
Żartuję sobie czasem, że za kilka lat będziemy mieli Japandi 5.0, bo to styl tak ponadczasowy, iż po prostu ewoluuje zamiast umierać. A wnętrze, które uzyskujemy? Pełne spokoju, harmonii i porządku. Takie, które dobrze się starzeje i nie wymaga co chwilę odświeżania.
Dla kogo? Dla tych, którzy są przebodźcowani – a przyznajcie, że wszyscy już trochę jesteśmy. Dla tych, którzy chcą się wyciszyć i nie planują remontu co trzy lata.
Warm Minimalism – minimalizm, który wreszcie nie boli
Kiedy zacząłem pracownię – mam już ponad 20 lat doświadczenia – minimalizm królował przez długie lata. Ale to był taki surowy minimalizm: mało wszystkiego, lakierowane kuchnie w jednym kolorze, zero ciepła. Szczerze? Denerwowało mnie to już po jakimś czasie.
Teraz wchodzi warm minimalism – i to jest ta wersja, którą mogę polecić bez mrugnięcia okiem. Mało rzeczy, ale dobrze dobrane. Ciepłe beże, złamane biele, jasne brązy, dużo drewna. Tekstury zamiast nadmiaru ozdób. Bez szpitalnego charakteru, bez chłodu.
Co mnie uderza? Drewno pojawia się praktycznie w każdym z tych stylów. W każdym. To nie przypadek – naturalne materiały po prostu działają i żaden trend tego nie zmieni.
Każdy z tych stylów ma swój charakter i odpowiada innym potrzebom. Zanim zaczniesz remont, zastanów się nie tylko nad tym, co wygląda ładnie na zdjęciu, ale też nad tym, jak chcesz się czuć w swoim domu na co dzień. To z pewnością ułatwi Ci podjęcie decyzji. A Wy – który styl najbardziej do Was przemawia?
Planujesz remont lub urządzenie wnętrza? Zapraszam do przeglądania projektów na nethomeplus.com – znajdziesz tam gotowe projekty salonów i innych pomieszczeń w różnych stylach i przedziałach cenowych.