Salon to serce każdego mieszkania – i chyba nie muszę się tu długo rozwodzić, żeby Cię do tego przekonać. Ale skoro jest tak ważny, to dlaczego tak wiele osób urządza go na zasadzie „jakoś to będzie”? Zebrałem kilka aranżacji, które moim zdaniem naprawdę zasługują na uwagę – i przy okazji powiem wprost, co mi się w nich podoba, a co niekoniecznie.
Strefa wypoczynku, nie skład mebli
Pierwsze, co rzuca się w oczy w udanych projektach salonów, to czytelny podział przestrzeni. Sofa, stolik, dywan – to nie jest jeszcze salon. To dopiero zaczyn. Uważam, iż kluczowe jest wyznaczenie wyraźnej strefy wypoczynku, tak żeby przestrzeń „działała” nawet wtedy, gdy jest pusta. Bez tego masz po prostu zbiór mebli stojących obok siebie bez żadnej logiki.
Kolor ściany to nie dekoracja – to fundament
Widzę to ciągle w nadesłanych mi zdjęciach – ściany w kolorze „coś w stylu beżu, bo się bałam zaszaleć”. I rozumiem ten strach. Jednakże odważniejszy kolor potrafi zrobić z przeciętnego pokoju coś naprawdę charakterystycznego. Głęboki zielony, ciepły terakota czy antracyt – to kolory, które dziś zdecydowanie wychodzą z cienia bieli i szarości. Moim zdaniem to jeden z najtańszych sposobów na metamorfozę salonu.
Oświetlenie, które robi robotę
Tu jest mój konik i przyznam szczerze – brak dobrego oświetlenia denerwuje mnie bardziej niż niemal cokolwiek innego w projektowaniu wnętrz. Jedna lampa sufitowa pośrodku pokoju to przepis na nudę i złe samopoczucie po zmroku. Potrzebujesz warstw – punktowe, ogólne, dekoracyjne. Lampka przy sofie, podświetlenie półki, może jakaś lampa łukowa w rogu – i nagle ten sam salon wygląda o klasę wyżej, bez wydawania miliona monet na meble.
Dywan jako element spinający całość
Dobry dywan to na wagę złota w salonie. Sam kiedyś lekceważyłem ten element, myśląc, że wystarczy ładna sofa – i za każdym razem efekt był połowiczny. Dywan nadaje wnętrzu ciepło, definiuje strefę i – co ważne – ratuje akustykę w salonach z dużą ilością twardych powierzchni. Ważne tylko, żeby nie był za mały. Zbyt mały dywan pod stolikiem kawowym to jeden z klasycznych błędów, który potrafi „rozlecieć” całą aranżację.
Dekoracje – tu mniej znaczy więcej
Oglądając kolejne inspiracje, zauważam wyraźną tendencję – najlepiej wyglądające salony mają stosunkowo mało dekoracji, ale każda z nich jest przemyślana. Kilka zasad, które naprawdę działają:
- rośliny – zawsze i wszędzie, najlepiej w prostych donicach
- jedna duża grafika zamiast galerii pięciu małych
- tekstylia w jednej rodzinie kolorystycznej
- świece i świeczniki jako szybki sposób na nastrojowość
- poduszki dekoracyjne – maksymalnie trzy różne wzory, nie pięć
Przyznajcie, że czasem macie tak samo – kupujecie kolejny bibelot „bo ładny”, a potem salon wygląda jak regał z pamiątkami z wakacji.
Proporcje mebli do przestrzeni – nie bagatelizuj tego
Ostatni punkt, który chcę podkreślić, bo jest nagminnie pomijany – skala mebli. Za duża kanapa w małym salonie nie jest „przytulna”, jest przytłaczająca. Za mały stolik przy dużej sofie wygląda po prostu śmiesznie. Z pewnością warto zrobić choćby prosty rzut z wymiarami przed zakupem czegokolwiek – to zajmuje kwadrans, a może zaoszczędzić sporo nerwów i pieniędzy.
Dobry salon to nie kwestia budżetu – to kwestia myślenia o przestrzeni. Kolor, światło, proporcje i kilka dobrze dobranych dodatków zrobią więcej niż przepłacone meble ustawione bez pomysłu. A co Wy sądzicie – który z tych elementów sprawia Wam największy problem przy urządzaniu salonu?
Planujesz remont lub urządzenie wnętrza? Zapraszam do przeglądania projektów na nethomeplus.com — znajdziesz tam gotowe projekty wnętrz w różnych stylach i przedziałach cenowych. Sprawdź projekty wnętrz. Sprawdź projekty wnętrz.