Remont to inwestycja na lata – czasem dosłownie. Wiele osób przekonuje się o tym dopiero wtedy, gdy już mieszka w nowym wnętrzu i co rano patrzy na coś, co ją wkurza. Zebrałem dla Was listę błędów, które widzę regularnie – w mieszkaniach znajomych, u klientów, ale też takich, które słyszałem od Was w różnych rozmowach. Oto 10 rzeczy, których naprawdę nie powinniście robić.
1. Ślepe podążanie za trendami
Ostatnio wszedłem do nowo wyremontowanego mieszkania, ładnie zrobionego – i od razu do łazienki. Kabina walk-in, ta szklana szyba. Elegancka, modna. Tylko że łazienka miała może dwa na dwa metry. Efekt? Biorąc prysznic, można przy okazji umyć połowę łazienki. Nie każdy, jak sądzę, chce łączyć te dwie czynności. Trendy są fajne, ale sprawdzajcie, czy dany pomysł ma sens akurat w Waszej przestrzeni. Bo kabina walk-in w dużej łazience – jak najbardziej TAK. W mikroskopijnej – zastanówcie się dwa razy.
2. Czarna ceramika przy twardej wodzie
Czarna umywalka, czarna miska WC – wygląda świetnie w showroomie. W domu, przy twardej wodzie, po kilku tygodniach zaczyna wyglądać jak zaniedbana. Zacieki od wapnia na czarnej powierzchni są po prostu nieusuwalne – znaczy, można się gimnastykować, ale efekt i tak jest kiepski. Zanim zdecydujecie się na czarną ceramikę, sprawdzźcie, jaka woda jest w Waszej miejscowości. To drobiazg, który z pewnością oszczędzi Wam nerwów. Podobna historia z szklanymi umywalkami – w sklepie bajka, w domu przy normalnym użytkowaniu już niekoniecznie.
3. Brak przemyślanej pralni lub spiżarni
Każdy marzy o dużym salonie i przestronnej sypialni, jednakże mało kto na etapie projektowania myśli o tym, gdzie schować pralkę, suszarkę, deskę do prasowania i cały ten niezbędny sprzęt codziennego użytku. Potem pranie suszy się na krzesłach w salonie, a kosz z brudnymi ubraniami stoi na środku łazienki. Kilka metrów kwadratowych przeznaczonych na pralnię – to naprawdę nie jest dużo, a zmienia codzienne funkcjonowanie o sto osiemdziesiąt stopni. Jeśli nie możecie wydzielić osobnego pomieszczenia, zróbcie przynajmniej dobrze zaplanowaną szafę. Po prostu przewidujcie.
4. Szafki kuchenne z odstępem od sufitu
To jeden z tych błędów, który mnie osobiście irytuje, gdy go widzę. Szafki wiszące kończą się jakieś 10-15 cm przed sufitem. Efekt? Półka na kurz, do której nawet ręka nie wejdzie normalnie. Jeśli chcecie zostawić przestrzeń nad szafkami, to róbcie to z sensem – minimum pół metra, żeby wizualnie to miało jakiś wyraz. Ale ta wąska szczelina nie ma ani sensu praktycznego, ani estetycznego. Moim zdaniem – albo szafki do sufitu, albo z naprawdę dużą przerwą.
5. Półki pełne „pamiątek”
Rozumiem ideę dekoracyjnych półek. Sam widzę w tym sens, jeśli jest kilka ładnych książek, dwie świece i ramka ze zdjęciem. Ale bardzo często widzę coś zupełnie innego – kolekcję świeczuszek, figurek, pamiątek z każdego wyjazdu i innych drobiazgów, które po prostu zaśmiecają przestrzeń. Z każdym rokiem jest tego więcej i mieszkanie przestaje wyglądać jak zaplanowane wnętrze, a zaczyna przypominać skład. Macie półki? Super. Tylko zastanówcie się, co na nie trafia.
6. Zdjęcia rodzinne w przedpokoju
Nie twierdzę, iż zdjęcia na ścianach to zły pomysł. Ale po co wieszać całą galerię rodzinnych kadrów akurat w holu czy wiatrołapie? To pierwsze pomieszczenie, które widzą wszyscy goście – od kuriera przez listonosza po znajomego, który wpada na chwilę. Fotografie z wakacji, zdjęcia dzieci – to piękne rzeczy, ale dla mnie zdecydowanie lepiej wyglądają w prywatnej części domu. Każdy ma swój gust, oczywiście, ale jeśli pytacie o moją opinię – hol to nie galeria rodzinna.
7. Słuchawka prysznicowa za nisko
To detal, który wkurza każdego dnia, a naprawa go wymaga odkucia kafelków. Instalatorzy montują uchwyt słuchawki zazwyczaj na wysokości około 100-105 cm. Przez to, żeby wziąć prysznic bez deszczownicy, musicie trzymać słuchawkę w ręce przez cały czas kąpieli. Wystarczyło dać uchwyt na około 145 cm – wtedy słuchawka skierowana w dół swobodnie myje całe ciało, ręce macie wolne. Drobna rzecz, a zmienia całą wygodę kąpieli. Koniecznie pilnujcie tego przy montażu – po fakcie jest to już spory problem.
Kilka drobiazgów, które warto zapamiętać
Poza siedmioma głównymi punktami warto mieć w głowie jeszcze kilka rzeczy, które regularnie widzę jako pominięte na etapie remontu:
- brak gniazdek przy biurku i przy łóżku – zawsze wychodzi za późno
- za mało punktów świetlnych w kuchni – jedno oczko sufitowe to zdecydowanie za mało
- zbyt mała ilość punktów wodnych w łazience przy planowaniu dla dwóch osób
- zignorowanie akustyki – cienkie ścianki działowe mszczą się każdej nocy
- brak zaplanowanych miejsc na odkurzacz i środki czystości
Zapobiegać, nie naprawiać
Większość z tych błędów można wyeliminować jeszcze na etapie projektu – zanim wejdą kafelkarze i zanim ułożone zostaną instalacje. Sam w branży jestem już wiele lat i wiem, iż najwięcej problemów nie wynika ze złej jakości materiałów czy kiepskich wykonawców, lecz z braku przewidywania codziennych potrzeb. Zapytajcie siebie: jak będę tu funkcjonował za pięć lat? Bo estetyka to jedno, a wygoda – to zupełnie inna historia.
Planujesz remont lub urządzenie wnętrza? Zapraszam do przeglądania projektów na nethomeplus.com – znajdziesz tam gotowe projekty wnętrz w różnych stylach i przedziałach cenowych.