Remont potrafi być jednym z bardziej stresujących doświadczeń w życiu – i to nie dlatego, że jest trudny, ale dlatego, że większość ludzi zaczyna go zupełnie nieprzygotowana. Wydają za dużo, czekają za długo i przeklinają w duchu, że nie przemyśleli tego wcześniej. Żebyś Ty nie trafił do tej grupy, zebrałem najważniejsze etapy przygotowania do remontu w jednym miejscu.

Zacznij rok wcześniej – serio

Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale tak właśnie jest. Dobra ekipa remontowa ma terminy odległe o wiele miesięcy. Jeśli chcesz pracować ze sprawdzonymi fachowcami – a uwierz mi, że chcesz – musisz zacząć szukać z odpowiednim wyprzedzeniem. Pytaj rodzinę, znajomych, sąsiadów. Polecenie z ust do ust wciąż działa najlepiej.

Podobnie z projektantem wnętrz – jeżeli chcesz z nim współpracować, odezwij się minimum pół roku przed planowanym startem prac. Projekt mieszkania czy mniejszego domu trwa zazwyczaj od dwóch do dwóch i pół miesiąca, a dobry projektant też ma swój kalendarz zapełniony.

Sam czy z projektantem – to Twój wybór, ale…

Uważam, że współpraca z projektantem zdejmuje z Ciebie dużo pracy. Masz kogoś z doświadczeniem, kto ogarnia kolejność etapów, dobiera materiały i robi wizualizacje, dzięki którym widzisz efekt końcowy jeszcze przed wbiciem pierwszego gwoździa. Jednakże – i tu jest haczyk – nie możesz zwyczajnie „odpuścić” i zrzucić wszystkiego na projektanta czy ekipę.

Nikomu innemu nie zależy na Twoim remoncie bardziej niż Tobie. Nikomu innemu nie zależy na Twoim budżecie bardziej niż Tobie. To Ty pilnujesz, to Ty kontrolujesz, to Ty jesteś ostateczną instancją. Zawsze.

Projekt funkcyjny – fundament całego remontu

Zanim cokolwiek kupisz i zanim ktokolwiek wbije choćby jeden gwóźdź, musisz wiedzieć, co gdzie stanie. Projekt funkcyjny to po prostu rozrysowanie układu pomieszczeń – gdzie będzie stół, łóżko, zmywarka, lampa stojąca. Ile przejścia między meblami. Czy to, co chcesz mieć, w ogóle się zmieści.

Brzmi prosto, ale bez tego kroku ludzie kupują meble, które nie wchodzą w korytarz albo projektują łazienkę, w której drzwi blokują prysznic. Sam widziałem takie cuda w branży więcej razy, niż chciałbym pamiętać.

Moodboard, czyli przestań trzymać inspiracje tylko w głowie

Zbierasz zdjęcia na telefon, zapisujesz linki, odkładasz w „ulubionych”? To dobry start, ale z tym trzeba zrobić coś konkretnego. Polecam złożyć tablicę nastrojów – moodboard – w którymś z darmowych narzędzi graficznych. Wklejasz tam kolory, faktury podłóg, model sofy, rodzaj lamp – i nagle widzisz, czy to wszystko do siebie pasuje, czy jednak nie.

Jeżeli robisz remont bez projektanta, pokaż tę tablicę komuś z wyobraźnią przestrzenną albo komuś, o kim wiesz, że ma dobry gust. Świeże spojrzenie z zewnątrz jest na wagę złota – ludzie łapią rzeczy, których Ty po prostu nie widzisz, bo za bardzo tkwisz w projekcie.

Lista zakupowa – szczegółowa, nie „mniej więcej”

To jest moment, w którym większość remontów zaczyna się sypać finansowo. Ludzie wpisują „panele”, „farba”, „płytki” i myślą, że mają listę. Nie mają. Mają zarys.

Prawdziwa lista zakupowa wygląda tak:

  • panele + podkład + listwy przypodłogowe + łączniki + folia paroizolacyjna
  • drzwi + ościeżnice + klamki + podcięcia + otwory wentylacyjne
  • płytki + klej + fuga + silikon + krzyżyki dystansowe
  • lampy + żarówki (tak, żarówki osobno – bo ktoś o tym zapomni)
  • gniazdka + ramki + puszki podtynkowe
  • kontener na gruz (a nieraz dwa) + koszty transportu materiałów

Widzisz ten ostatni punkt? Kontener na gruz potrafi kosztować 700-1000 zł, a bywa, że potrzebujesz więcej niż jednego. Tego nikt nie wpisuje w pierwszy kosztorys. Dlatego właśnie remont „miał kosztować tyle, a wyszło 50% więcej”. To nie magia, to brak dokładności na etapie planowania.

Spotkanie z fachowcem przed zakupami – nie po

Mając projekt funkcyjny i moodboard, umów się z fachowcem i pokaż mu, co planujesz. Jeżeli ma doświadczenie – a przyjmujemy, iż ma, bo takiego właśnie wybrałeś – to on od razu powie Ci, czego jeszcze potrzebujesz, czego nie uwzględniłeś i gdzie możesz mieć problem. Zaoszczędzi Ci to kilku wizyt w markecie i kilku nieprzyjemnych niespodzianek w trakcie prac.

Warto też porozmawiać ze sprzedawcami w sklepach budowlanych. Chcesz ścianę ze sztukaterią? Idź do sklepu, opisz co chcesz zrobić, a oni przygotują Ci pełne zestawienie materiałów z ceną. To naprawdę działa i z pewnością wyjdziesz z takiej rozmowy z lepszym kosztorysem niż ten, który sam byś stworzył.

Kosztorys to nie widełki – to konkrety

Mam wrażenie, iż słowo „kosztorys” brzmi dla wielu osób jak coś, co robi się „żeby mieć”, a potem odkłada na bok. Błąd. Kosztorys to dokument, do którego wracasz co tydzień, weryfikujesz i aktualizujesz. Musi zawierać absolutnie wszystko – materiały, robociznę, transport, wynajem kontenerów, akcesoria montażowe, nawet papier taśmę malarską i wałki do malowania.

Remont bez rzetelnego kosztorysu to jak wyjazd bez mapy – może dojedziesz, ale na pewno nie tam, gdzie planowałeś.

Dobre przygotowanie do remontu nie gwarantuje, że wszystko pójdzie idealnie – bo budowlanka zawsze ma swoje niespodzianki. Ale z pewnością ogranicza liczbę przykrych zaskoczeń i pozwala Ci utrzymać kontrolę nad budżetem jak i nad całym procesem. A to już naprawdę dużo.

Planujesz remont lub urządzenie wnętrza? Zapraszam do przeglądania projektów dostępnych w sieci – znajdziesz tam gotowe projekty wnętrz w różnych stylach i przedziałach cenowych. Sprawdź projekty wnętrz. Sprawdź projekty wnętrz.

Film o tym temacie

← Wróć