Mam wrażenie, iż większość osób planujących kuchnię skupia się na frontach, blatach i kolorze ścian – i zapomina o tym, co tak naprawdę decyduje o tym, czy z tej kuchni będzie się dobrze korzystało. A co decyduje? Wyposażenie. To, co włożysz do szuflad i szafek, jak je sobie zorganizujesz, jak dopasuje się to do Twoich codziennych przyzwyczajeń. Poniżej zebrałem kilka rozwiązań, które robią realną różnicę.

Otwieranie bez uchwytów – frajda czy utrapienie?

Kuchnie bez uchwytowe są teraz wszędzie i rozumiem, dlaczego – wyglądają czysto, nowocześnie. Jednakże osoby z dłuższymi paznokciami nieraz przekonują się boleśnie, iż estetyka potrafi kolidować z praktyką. Rozwiązaniem są systemy elektromagnetyczne lub sprężynowe – lekkie przyciśnięcie i szafka otwiera się sama. Szczególnie przydatne w górnych szafkach, szczególnie, gdy domownikiem jest ktoś niskiego wzrostu.

Podobna zasada działa przy szafce na śmieci w dolnej zabudowie. Brudne ręce, pełne obierków – i zamiast grzebać w klamce, wystarczy delikatne dotknięcie kolanem. Sam mam to udogodnienie w domu i naprawdę nie wyobrażam sobie już bez niego funkcjonowania w kuchni.

Schowane AGD, czyli minimalizm bez wyrzeczeń

Jeśli lubisz porządek na blatach albo urządzasz kuchnię w stylu minimalistycznym, wiesz, jak irytujące potrafi być „wystawienie” tostera, ekspresu czy robota kuchennego na widoku. Rozwiązanie jest prostsze, niż myślisz – szafka z wysuwaną platformą. Używasz, wsuwasz z powrotem, zamykasz. Blat czysty, wszystko w zasięgu ręki. Dla mnie, jak najbardziej TAK – to jedno z tych sprytnych rozwiązań, które z pewnością docenia się dopiero po kilku tygodniach użytkowania.

Szuflady zamiast szafek – więcej porządku, mniej frustracji

Zawsze proponuję klientom większą ilość szuflad, niż początkowo planują. Dlaczego? Bo szuflady głębsze świetnie sprawdzają się na garnki i talerze, płytsze – na sztućce i drobne akcesoria, a wewnętrzne organizery sprawiają, iż wszystko ma swoje miejsce i nic nie „lata” po szafce przy każdym otwarciu. To nie jest fanaberia – to realna oszczędność czasu i nerwów.

Warto też pomyśleć o organizerach dopasowanych do konkretnej szuflady – maty antypoślizgowe, pojemniki na sztućce, wydzielone miejsca na pokrywki. Brzmi banalnie, ale różnica w codziennym użytkowaniu jest ogromna.

Narożniki – już nie muszą być czarną dziurą

Starsze osoby z pewnością pamiętają narożne szafki, w których chowało się słoiki i butelki, żeby nigdy ich nie wyciągnąć. Bo i po co – dostać się tam było niemal niemożliwe. Dzisiaj ten problem rozwiązują kosze typu magic corner albo lemanse – wysuwają się na zewnątrz, obracają i masz dostęp do każdego centymetra. Każde miejsce jest wykorzystane. Tego w starych kuchniach brakowało.

Spiżarnia – nawet bez osobnego pomieszczenia

Nie każdy ma miejsce na prawdziwą spiżarkę. Można to jednak sprytnie zaadresować w projekcie kuchni na wymiar – szafka słupkowa z wysuwanymi półkami albo cargo, które wyjeżdża razem z zawartością, robi naprawdę dużą robotę. Herbaty, kawy, konserwy, przetwory – wszystko widoczne, wszystko pod ręką, bez zaglądania w głąb ciemnej szafki.

Oświetlenie – nie tylko na romantyczną kolację

Tu nie muszę się długo rozwodzić. Oświetlenie w kuchni to nie tylko kwestia nastroju – to przede wszystkim bezpieczeństwo i komfort pracy. Paski ledowe wyfrezowane pod szafkami podświetlają blat roboczy tak, iż widzisz dokładnie to, co krojesz. Podświetlenie wewnątrz szuflad i szafek pozwala znaleźć potrzebne rzeczy w nocy bez zapalania górnego światła.

Ciekawostka: włączniki zbliżeniowe – machasz ręką i światło się zapala. Brudne ręce, mokre ręce – bez problemu. Trochę futurystyczne, ale działa naprawdę świetnie.

Ile to wszystko kosztuje – i czy warto?

Zdaję sobie sprawę, iż każde z tych udogodnień podnosi końcową kwotę. Kilka tysięcy złotych więcej za dobrze wyposażoną kuchnię na wymiar to realna różnica w budżecie. Ale pomyśl o tym w ten sposób – kuchni nie robisz na rok czy dwa, tylko na kilkanaście lat. A jeśli naprawdę lubisz gotować, to te pieniądze wrócą do Ciebie w postaci codziennej wygody, mniejszej frustracji i przyjemności z przebywania w tym miejscu. Bez szału, bez filozofii – po prostu dobrze przemyślana inwestycja.

Podsumowując – nowoczesna kuchnia to zdecydowanie coś więcej niż ładne fronty i solidny blat. To wyposażenie sprawia, iż codzienne gotowanie staje się przyjemnością, a nie gimnastyką. Dlatego zanim zdecydujesz się na konkretny projekt, zastanów się, co tak naprawdę będzie Ci służyło przez najbliższe lata. A Wy – które z tych rozwiązań najbardziej Wam odpowiada?

Planujesz remont lub urządzenie wnętrza? Zapraszam do przeglądania projektów na nethomeplus.com – znajdziesz tam gotowe projekty wnętrz w różnych stylach i przedziałach cenowych.

Film o tym temacie

← Wróć