Płytki ceramiczne, gresowe, rektyfikowane, bez fugowe – słyszysz te słowa w każdym sklepie budowlanym i nie zawsze wiesz, co tak naprawdę oznaczają. Które nadają się do łazienki, a które do holu? I czy „płytki bez fugowe” w ogóle istnieją? Odpowiem Ci na to wprost.
Mit płytek bez fugowych – czas to powiedzieć głośno
Słyszę to regularnie od klientów: „Panie Marku, chcę w łazience płytki bez fugowe.” I za każdym razem muszę wyprowadzić ich z błędu, bo to trochę chwyt marketingowy. Coś takiego jak płytka bez fugowa po prostu nie istnieje. Zawsze musi być fuga – choćby minimalna, 1,5 do 2 mm.
O co więc chodzi z tym pojęciem? Chodzi o płytki rektyfikowane, czyli cięte maszynowo na dokładny wymiar – od pierwszej do ostatniej płytki ten format jest identyczny. Dzięki temu można kłaść je z bardzo wąską fugą, zafugowaną w tym samym kolorze co płytka, i efektem jest prawie niewidoczna spoina. Płytka gra pierwsze skrzypce, a nie fuga – i o to właśnie chodzi.
Jest jeszcze jeden praktyczny argument za rektyfikowanymi: jeśli za rok uszkodzisz jedną płytkę i będziesz musiał ją wymienić, bez problemu dostaniesz ten sam format. Z płytkami niestandardowymi bywa z tym różnie.
Minusem? Płytki rektyfikowane są droższe. Ale moim zdaniem – warte każdej złotówki.
Ceramika i gres – czym naprawdę się różnią?
Upraszczając, mamy dwie główne grupy płytek: ceramikę szkliwioną (dawniej zwaną terakotą) i gres. I tu zaczyna się to, co naprawdę ma znaczenie przy wyborze.
Ceramika szkliwiona – ładna, ale delikatna
Płytka ceramiczna szkliwiona powstaje w dwóch etapach: najpierw wypalany jest podkład, potem nakładane szkliwo i znowu do pieca. Szkliwo sprawia, iż powierzchnia jest łatwa w czyszczeniu i dobrze się prezentuje. Problem polega na tym, że podkład i warstwa wierzchnia to dwa różne materiały. Jak coś na taką płytkę upadnie i zrobi odprysk – od razu widać jaśniejszy lub inaczej zabarwiony podkład. Niezbyt przyjemny widok.
Do łazienki? Tak, da się. Chodzimy tam boso albo w kapciach, nie rysujemy płytek żwirem przyklejonym do podeszwy butów. Ale do przedpokoju czy na taras – zdecydowanie odradzam.
Gres – to jest dopiero materiał
Gres to zupełnie inna liga. Nasiąkliwość na poziomie 0,3% – czyli praktycznie żadna. Można po nim chodzić całymi dniami, wjeżdżać wózkiem, przeciągać meble, a on i tak wygląda jak nowy. Nie bez powodu gresu używa się w hipermarketach, gdzie przewijają się tysiące osób dziennie.
To, co uważam za największą zaletę gresu barwionego w masie, to fakt, że kolor jest jednolity na całej grubości płytki. Jak nawet – z trudem – uda Ci się go uszkodzić, to przełom będzie miał ten sam kolor co wierzch. Żadnego białego podkładu wyglądającego jak rana. Sam mam u siebie kilkadziesiąt metrów gresu 60×60 polerowanego – w salonie, holu i na zewnątrz – i z pewnością nie zmieniłbym tej decyzji.
Uwaga jednak na gres szkliwiony – to hybryda, która łączy mrozoodporność gresu z warstwą szkliwa na wierzchu. Do uszkodzenia jest łatwiejsza niż pełny gres barwiony w masie. Jeśli zależy Ci na trwałości, postaw na ten bez szkliwa.
Trzy rodzaje wykończenia gresu – nie myl połysku z jakością
Gres może być wykończony na trzy sposoby i tu pojawia się jeden z najczęstszych błędów, jakie widzę u moich klientów:
- Natural (matowy) – surowy wygląd, bardzo odporny na zarysowania, dobry wybór do intensywnie użytkowanych przestrzeni.
- Polerowany – błyszczący, efektowny, wygląda jak lustro. Powstaje przez mechaniczne ścieranie wierzchniej warstwy płytki w fabryce.
- Lapato – coś pomiędzy: delikatny połysk, nie tak intensywny jak pełny poler, ale też nie całkowicie matowy.
Wiele osób myśli, że polerowany gres to szczyt możliwości – „błyszczy jak szkło, więc łatwy do utrzymania w czystości.” Jednakże to nie do końca prawda, i zaraz Ci powiem dlaczego może Cię to rozczarować w praktyce.
Gdzie co kłaść – moja prosta ściągawka
Żeby nie było wątpliwości, powiem wprost jak to widzę po latach pracy z różnymi materiałami:
Do łazienki – możesz dać ceramikę szkliwioną, bo warunki użytkowania są łagodne. Możesz też dać gres – i będzie trwalej. Do holu, przedpokoju i korytarza – tylko gres, najlepiej barwiony w masie. Do tarasu i na zewnątrz – gres mrozoodporny, koniecznie z odpowiednim współczynnikiem antypoślizgowości. Ceramika na zewnątrz? Nie, dziękuję.
Wybór płytek to jeden z tych elementów remontu, który naprawdę warto przemyśleć zanim wejdzie ekipa. Płytka ceramiczna czy gres, matowy czy polerowany, rektyfikowany czy nie – każda z tych decyzji ma długofalowe konsekwencje dla wyglądu i trwałości podłogi. A skoro już wiesz, czym się te materiały różnią, możesz podjąć tę decyzję świadomie – a nie tylko dlatego, że coś ładnie wyglądało w salonie wystawowym.
Planujesz remont lub urządzenie wnętrza? Zapraszam do przeglądania projektów na nethomeplus.com – znajdziesz tam gotowe projekty wnętrz w różnych stylach i przedziałach cenowych.