Kawalerka niespełna 29 metrów kwadratowych i lista wymagań, przy której niejedna projektantka by zbladła – łóżko 180 cm, narożnik, biurko do komputera stacjonarnego, stolik kawowy i osobne miejsce do jedzenia. Brzmi jak bajka wyssana z palca? Zapewniam Was, że to jak najbardziej do zrobienia. Pokażę Wam, jak to wyglądało od początku do końca.

Najpierw ścianka musi zniknąć

Kiedy pierwszy raz wchodzę do mieszkania w stanie pierwotnym, pierwsze co widzę – ścianka działowa między kuchnią a salonem. Taki klasyk w starym budownictwie. Zabiera miejsce, ciemni wnętrze i sprawia, iż każdy metr kwadratowy się kurczy. Decyzja była prosta – wyburzamy. Dzięki temu zyskujemy przestrzeń, która pozwoliła mi zaplanować blat do jedzenia dokładnie w miejscu, gdzie wcześniej stała ta niepotrzebna przeszkoda.

To jedna z tych rzeczy, które mówię klientom od lat – zanim zaczniesz myśleć o meblach, sprawdź czy układ ścian Ci służy. Często jeden wyburzony metr działówki robi różnicę na wagę złota.

Szafa zamiast ściany – to ma sens

Klientka chciała, żeby łóżko było jakoś odgrodzone od reszty mieszkania. W normalnych warunkach postawiłbym ściankę działową, ale tu każdy centymetr był na wagę złota. Dlatego zamiast murować, zaprojektowałem dużą, głęboką szafę – 180 cm szerokości – która automatycznie pełni funkcję ścianki. Za szafą mieści się łóżko, a sama szafa daje mnóstwo miejsca na przechowywanie. Dwa w jednym, bez zbędnego tracenia powierzchni.

Uważam, że to jedno z lepszych rozwiązań, które można zastosować w małym mieszkaniu. Nie ma sensu murować tam, gdzie mebel robi to samo – i do tego jest użyteczny.

Biurko do gier – nie ma kompromisu

Tutaj nie muszę się długo rozwodzić. Klientka gra na komputerze stacjonarnym. Nie na laptopie, nie na tablecie – na normalnej wieży. Do tego potrzeba normalnego, pełnowymiarowego biurka. Żaden tam stolik z Ikea za 200 zł. Ulokowałem je w lewym górnym rogu mieszkania – i uważam, że to najlepsze z możliwych miejsc. Jest wydzielone, nie koliduje z resztą strefy dziennej i daje komfort pracy czy grania.

Kuchnia z Ikei? Jak najbardziej tak

Kuchnia wyszła naprawdę dobrze, co szczerze mnie cieszy, bo Ikea potrafi zaskoczyć w obie strony. Tu zaskoczyła pozytywnie. Modny kolor frontów, płytki wielkoformatowe 60 x 120 cm w odcieniu imitującym marmur i solidny, szeroki blat – stół, przy którym można spokojnie usiąść i zjeść. Jak na kawalerkę o powierzchni niespełna 29 m2, ta kuchnia wygląda naprawdę poważnie. Lodówka, zmywarka, piekarnik, płyta – jest wszystko co trzeba.

Co się zmieściło w tych 28,5 m2

Na koniec lista, bo tu lista naprawdę pomaga zobaczyć skalę tego projektu:

  • łóżko 180 cm z szufladami pod spodem i oświetleniem przy półkach
  • duża szafa pełniąca funkcję ścianki działowej
  • narożnik z telewizorem na wysięgniku (można oglądać i z sofy, i z łóżka)
  • pełnowymiarowe biurko do komputera stacjonarnego
  • stolik kawowy
  • kuchnia z kompletem sprzętów i szerokim blatem do jedzenia

I wszystko to w budżecie, który – jak to u klientów bywa – nie był z gumy. Szczegóły kosztów to osobna historia, jednakże zapewniam, iż nie trzeba tu było sięgać po milion monet.

Małe mieszkanie to nie wyrok

Sam w branży jestem już wiele lat i widzę, jak często ludzie z góry zakładają, iż małe mieszkanie musi być nudne, spartańskie i pozbawione charakteru. To nieprawda i ten projekt z pewnością to udowadnia. Trzeba tylko dobrze przemyśleć układ, nie bać się wyburzyć tego co przeszkadza i podejść do planowania bez kompromisów tam, gdzie nie trzeba ich robić.

Przyznajcie – spodziewaliście się, że w 28,5 m2 da się to wszystko sensownie zmieścić?

Planujesz remont lub urządzenie wnętrza? Zapraszam do przeglądania projektów na nethomeplus.com – znajdziesz tam gotowe projekty wnętrz w różnych stylach i przedziałach cenowych.

Film o tym temacie

← Wróć