„`html

Wchodzisz do czyjegoś mieszkania i masz to dziwne uczucie, jakbyś właśnie trafił w podróż w czasie – prosto do lat 90.? Znam to doskonale. Wystarczy kilka konkretnych rzeczy, żeby całe wnętrze wyglądało na przestarzałe, i co ciekawe, często wcale nie trzeba wydawać pieniędzy na remont – wystarczy po prostu coś wyrzucić. Zebrałem 10 elementów, które bezlitośnie cofają każde mieszkanie o dwie dekady.

Dywaniki i wykładziny w łazience

Zacznę od rzeczy, która denerwuje mnie chyba najbardziej ze wszystkich. Dywaniki pod ubikacją, chodniczki w łazience, całe wykładziny pokrywające podłogę przy wannie – to jest, moim zdaniem, absolutny numer jeden na liście koszmarów aranżacyjnych. Jezu, jak mnie to denerwuje. Poza tym, że wygląda to fatalnie, pojawia się też kwestia higieny, o której wolę nie myśleć za długo. Wyrzuć, wynieś, pozbądź się tego – cokolwiek, byle tego nie było.

Dekoracyjne paski przy tapecie

Pamiętacie te ozdobne bordiury – przyklejane u góry ściany, pośrodku, czasem na dole? To był swego czasu hit, ale słyszycie ten czas przeszły – był. Celowo użyłem przeszłego, bo to już naprawdę historia. Mam szczerą nadzieję, że ta moda nigdy nie wróci, chociaż wiem, że moda bywa nieprzewidywalna. Nie ma jednak żadnego usprawiedliwienia dla pasków przy tapecie w nowoczesnym wnętrzu. Żadnego.

Porcelanowe figurki na półkach

Tu mogę zrozumieć sentyment – sam kiedyś widziałem takie nakrapiane, kolorowe figurki w domach, gdzie były przekazywane z pokolenia na pokolenie i miały wartość emocjonalną. Ale jeżeli masz białe, lakierowane meble, nowoczesny salon i nagle na półce ląduje taka porcelanowa pamiątka z innej epoki – to jest dysonans, który czuć od progu. Jeśli naprawdę nie możesz się z czymś rozstać, daj to do jednego pokoiku, żeby cieszyło Cię i tylko Ciebie.

Stare dywany w jaskrawych kolorach

Uważam, że dywany w mieszkaniu mają głęboki sens – są ciepłe, miękkie, potrafią z pewnością nadać wnętrzu charakteru. Jednakże dywan stary, wydeptany, jednolity w kolorze intensywnej pomarańczy czy krzyczącego zieleni, rozłożony na całej powierzchni podłogi – to już zupełnie inna historia. Dywany się ścierają, brudzą i po 10 latach widać na nich wszystkie „pielgrzymki” domowników. Jeśli nie da się go już doczyścić, czas działać.

Firanki z falbankami i wzorkami

To połączenie mnie dosłownie zatrzymuje w miejscu. Stary dywan w jaskrawym kolorze plus firanka z potrójnymi falbanami, kwiatuszkami i innymi „zdobieniami” u dołu – to jest przepis na wnętrze przeniesione żywcem z innej dekady. Ostatnio byłem w mieszkaniu, gdzie wszystko było w miarę w porządku, firanka gładka i biała, a tu nagle u góry wielka falbana. Po co? Wystarczy ją ściągnąć. Dosłownie jeden ruch i mieszkanie wygląda o 15 lat młodziej.

Sztuczne kwiaty (i to od 3 lat)

Uwielbiam świeże kwiaty w domu – naprawdę. Nawet jeden kwiat w wazonie potrafi sprawić, iż wnętrze nabierze zupełnie nowego wyrazu. Ale sztuczne, plastikowe kwiaty stojące na półce od trzech lat, pokryte kurzem, w różowym wazonie – to jest coś, czego po prostu nie rozumiem. Nie stać Cię na bukiet? Naprawdę rozumiem, budżet bywa napięty. Ale stać Cię na to, żeby wziąć to i wynieść. I tyle.

Szklane plafony z „dzyndzelkami”

Mam hopla na punkcie oświetlenia – wiem o tym, moje otoczenie też o tym wie. Dlatego tym bardziej boli mnie widok szklanego plafonu ze wzorkami, zawieszkami i ornamentami, który ląduje na środku sufitu w salonie. Jeden taki plafon w przedpokoju, drugi w sypialni, trzeci w kuchni – i mamy gotowy skansen. Jeżeli chcesz wrócić do tamtych czasów, to jasne, wiem co kupić. Jeżeli nie – unikaj jak ognia.

Chodniczki w przedpokoju

Dywaniki w łazience to jedno, ale chodniczki w przedpokoju to oddzielny rozdział. Wyobraź sobie wąski pasek tkaniny, może 60-70 cm szerokości, ułożony na środku wejścia – i teraz każdy, kto wchodzi, musi w ten chodniczek celować. Nie wygląda to nowocześnie, nie wygląda to nawet neutralnie. To jest estetyka rodem z lat 80., gdy kiepskie płytki przykrywało się czymkolwiek. Dziś nie ma już tego problemu, więc nie ma też żadnego powodu, żeby to wracało.

Co z tym wszystkim zrobić?

Większość z tych rzeczy łączy jedno – można je usunąć bez wydawania ani złotówki. To nie jest kwestia budżetu na remont, nowych mebli czy zmiany podłogi. To jest kwestia odwagi, żeby spojrzeć na swoje wnętrze świeżym okiem i powiedzieć sobie szczerze: „Hej, to już nie pasuje”. Zrób sobie przysługę – przejdź się po mieszkaniu z taką listą i sprawdź, ile z tych punktów dotyczy Twojego domu.

W branży jestem już wiele lat i osobiście widziałem dziesiątki mieszkań, które po usunięciu dosłownie dwóch, trzech takich elementów nagle wyglądały zupełnie inaczej – nowocześniej, lżej, lepiej. Nie zawsze potrzeba wielkiego remontu. Czasem wystarczy reklamówka i zdecydowany krok w stronę drzwi.

Planujesz remont lub urządzenie wnętrza? Zapraszam do przeglądania projektów na nethomeplus.com – znajdziesz tam gotowe projekty wnętrz w różnych stylach i przedziałach cenowych.

Film o tym temacie

„`
← Wróć