W każdym domu jest taki kąt, szuflada albo cały pokój, gdzie lądują rzeczy „bo się jeszcze przyda”. Pytanie brzmi – ile tych rzeczy tak naprawdę przyda się nigdy? Przejrzałem to temat i wyłoniło się 10 kategorii, które powtarzają się niemal w każdym mieszkaniu.
Sprzęt fitness, czyli najdroższy wieszak na ubrania
Kto nie miał, niech pierwszy rzuci kamień. Sam przez jakiś czas posiadałem rowerek stacjonarny, który z powodzeniem zastępował mi stojak na koszule. Bieżnie, orbitki, rowery – kupujemy je z rozmachem i entuzjazmem, a używamy dwa razy. Problem w tym, że te sprzęty zajmują naprawdę sporo miejsca, a wyrzuty sumienia przy każdym spojrzeniu na nie to żaden bonus do zdrowia.
Meble do sypialni, których nikt nie używa
Szezlong w sypialni wygląda pięknie na Pintereście. W praktyce – znam wiele osób, które coś takiego mają, ale dosłownie jedną, która faktycznie z tego korzysta. Podobna historia z podłużnymi pufami przed łóżkiem. Ładne, owszem, ale jeżeli sypialnia nie jest wielka, to ta pufa to po prostu metr kwadratowy wyrzucony w błoto. Możesz ubrać skarpetki siedząc na łóżku – to żaden dramat. Warto zatem wyselekcjonować meble do sypialni z większą starannością, aby naprawdę służyły Ci na co dzień.
Gadżety kuchenne kupowane „bo będę kucharzem”
Frytownica, maszyna do popcornu, zestaw do fondii, gofrownica – każdy z nas chociaż raz dał się wciągnąć w ten schemat. Kupujemy z wizją kulinarnych rewolucji, robimy z tego użytek dwa, może pięć razy, a później to stoi i zbiera kurz. Uważam, iż zanim kupisz kolejne urządzenie kuchenne, warto zadać sobie jedno proste pytanie: kiedy ostatnio zrobiłem popcorn w domu? Takie decyzje lepiej podejmować, zaglądając do kuchnia„>kuchnia”>funkcjonalnych projektów kuchni, gdzie każdy sprzęt naprawdę ma swoje miejsce.
Duże ekspresy do kawy – czy naprawdę z tego korzystasz?
Uwielbiam kawę, piję jedną, góra dwie dziennie i zawsze dobrą. Ale widzę to regularnie – ludzie kupują drogie, rozbudowane ekspresy, a i tak wrzucają kapsułkę albo naciskają jeden guzik automatu. Jeżeli faktycznie korzystasz z możliwości swojego ekspresu – świetnie, ma to sens. Jeśli nie, to te kilka tysięcy złotych mogło pójść lepiej.
Odświętna zastawa, czyli „talerze kościołowe”
Mam znajomych, którzy trzymają kompletny serwis – małe talerze, duże talerze, miseczki, salaterki – używany dokładnie dwa razy w roku: w Wielkanoc i Boże Narodzenie. Ja wychodzę z innego założenia: jeżeli tu żyję, to chcę jeść z ładnych talerzy na co dzień. Jedna zastawa zamiast dwóch to z pewnością mniej chaosu w szafkach i więcej miejsca na rzeczy, które naprawdę mają sens.
Stół na 10 osób w czteroosobowym mieszkaniu
Ostatnio przy konsultacjach wnętrzarskich miałem klientów, którzy chcieli wstawić stół na osiem osób – z możliwością rozłożenia do dziesięciu – do salonu, gdzie ledwo mieścił się kanapa i telewizor. Imprezy robią raz w roku, na co dzień są we dwójkę. Odradzałem jak mogłem. Jeżeli nie masz oddzielnego pomieszczenia na jadalnię i Twoja rodzina liczy cztery osoby, kup stół na cztery osoby. Ewentualnie rozkładany – ale z głową, nie „na wszelki wypadek”. To szczególnie ważne w małych mieszkaniach, gdzie każdy metr kwadratowy się liczy.
Stare kable, ładowarki i telefony sprzed epoki
To jest punkt, z którym mam – przyznam szczerze – największy problem. Jedna duża szuflada wypełniona kablami, których nie potrafisz zidentyfikować. I co z tego? I tak, gdy naprawdę potrzebujesz konkretnej ładowarki, jej tam nie ma. Zrobiłem już przegląd i większość poszła, jednakże przez lata nazbierało się tego naprawdę sporo. Jeśli Ty też masz taką szufladę – wiesz, co robić.
Pudełka po sprzętach elektronicznych
Kiedyś trzymanie pudełek miało sens – przy reklamacji trzeba było odesłać sprzęt w oryginalnym opakowaniu. Teraz wystarczy paragon albo faktura. Mimo to większość z nas trzyma pudełka po telefonach, słuchawkach, ekspresach – „bo może sprzedam”. W mieszkaniu 30 m2 kilka takich pudeł to już konkretny problem. Ja mam strych, więc przez lata tam to lądowało, ale to nie jest rozwiązanie – to tylko odkładanie problemu w przestrzeni.
Rzeczy „do wyrzucenia, ale szkoda”
Wiesz, o czym mówię. Coś, co jest zepsute, stare albo po prostu niepotrzebne, ale „jeszcze się przyda”. Nie przyda się. I głęboko w środku wiesz o tym doskonale. Zajmuje miejsce, trzeba to sprzątać, omijać – i jedyne co daje, to poczucie winy za każdym razem, gdy na to patrzysz.
Duże meble kupione pod wpływem chwili
Instagram, Pinterest, piękne zdjęcia – i już widzisz ten fotel w rogu sypialni, tę biblioteczkę pod sufit, tę wielką komodę. Problem w tym, iż emocje są złym doradcą przy zakupie dużych mebli. Moim zdaniem zanim cokolwiek zamówisz, wejdź do pokoju z miarką i kartką. Zapisz wymiary, zaznacz, gdzie to stanie, i zastanów się uczciwie – czy faktycznie będziesz z tego korzystać, czy po prostu ładnie to wyglądało na zdjęciu?
Jak widzisz, nie chodzi tu o żaden wielki wywód filozoficzny. Mamy w domach mnóstwo rzeczy, które zostały kupione pod wpływem emocji, mody albo przekonania, iż „na pewno się przyda”. Rzadko kiedy się przydają. Warto raz na jakiś czas zrobić uczciwy przegląd i zwolnić trochę przestrzeni – dla siebie, nie dla gratów.
Planujesz remont lub urządzenie wnętrza? Zapraszam do przeglądania projektów na nethomeplus.com – znajdziesz tam gotowe projekty wnętrz w różnych stylach i przedziałach cenowych.