Japandi to jeden z tych stylów, o których słyszy się ostatnio dosłownie wszędzie. Czy słusznie? Uważam, że tak – ale tylko pod warunkiem, iż podejdziemy do niego z głową. Bo nie każdy dobrze się w nim poczuje i warto to sobie uczciwie powiedzieć, zanim wyrzucisz stare meble i zamalujesz ściany na biało.
Skąd w ogóle wziął się japandi?
Żeby zrozumieć ten styl, trzeba spojrzeć osobno na dwa jego źródła – Japonię i Skandynawię. Oba regiony, choć dzieli je połowa globu, mają ze sobą zaskakująco dużo wspólnego, szczególnie, gdy mowa o podejściu do przestrzeni i materiałów.
Z Japonii zaczerpnęliśmy zen – spokój, harmonię, możliwość kontemplacji w czterech ścianach. Ze Skandynawii natomiast wzięliśmy funkcjonalność, naturę i przytulność, czyli to, co kojarzymy z klasycznym hygge. Połącz jedno z drugim i masz japandi. Brzmi prosto – ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.
Kolory, materiały i zasada umiaru
Oba style mają różne podejście do kolorów i tu trzeba trochę pogodzić zwaśnione strony. Klasyczne scandi to biel, pastele i kolory naturalne. Japandi przesuwa paletę w stronę głębszych tonów – szarości, jasnych i ciemnych brązów, kolorów ziemi. Śmiało można też sięgnąć po czerń, najlepiej w dodatkach.
Najważniejsza zasada – i tym bym się przede wszystkim kierował – to umiar. Jak najmniej bibelotów, jak najmniej zbędnych rzeczy. Oba style mają bardzo dużo wspólnego z minimalizmem i to nie jest przypadek. Spokój, zen i funkcjonalność – jeżeli te trzy słowa będziesz mieć z tyłu głowy podczas urządzania, to już połowa sukcesu.
Niedoskonałość jako zaleta – wabi-sabi w praktyce
To jest ten element japandi, który z pewnością zaskakuje wielu ludzi na początku. Styl ten przemyca w sobie filozofię wabi-sabi – czyli przekonanie, iż niedoskonałość ma swoją wartość i piękno. Niby wszystko proste i poukładane, ale nie musi być sterylnie idealne.
Sęki w drewnie, lekko nierówna ściana, ręcznie robiona ceramika – to wszystko pasuje tu jak ulał. Nie będę ukrywał, że bardzo mi się to podoba, bo daje pewien oddech. Nie musisz wszystkiego szlifować do perfekcji.
Jeśli chodzi o materiały, postaw na:
- drewno – surowe, niekoniecznie lakierowane na wysoki połysk
- len i bawełnę w tkaninach
- kamień i glinę w dodatkach
- ręcznie robione przedmioty – mają duszę, której nie zastąpi żaden sklep sieciowy
- naturalne podłogi i ściany bez imitacji tworzyw sztucznych
To ostatnie podkreślę jeszcze raz – żadnych imitacji i tworzyw sztucznych. Tutaj nie ma miejsca na plastikowe deski „udające” drewno. Stawiaj na jakość materiałów, a nie na ich ilość.
Dla kogo jest japandi, a kogo ominie szerokim łukiem?
Powiem wprost, bo nie lubię owijać w bawełnę. Jeżeli kochasz kolor czerwony, fioletowy, bordowy, krzykliwe wzory i wszystkie kolory tęczy jednocześnie – odpuść sobie japandi. Będziesz się w nim źle czuł albo po prostu szybko zniszczy się ten klimat stylu, bo „dosypiesz” do wnętrza za dużo.
Podobnie, jeżeli z każdych wakacji przywozisz suweniry, masz półki zastawione pamiątkami i generalnie lubisz, kiedy wokół Ciebie dużo się dzieje wizualnie – to nie jest Twój styl. I nie ma w tym nic złego, jednakże warto to sobie uczciwie przyznać zanim wyda się milion monet na remont.
Japandi jest natomiast dla Ciebie, jeżeli:
Lubisz wchodzić do pomieszczenia i od razu się relaksować. Lubisz, kiedy jest mało rzeczy, ale te, które są, są dobrej jakości i mają sens. Minimalizm nie przeraża Cię, a wręcz przeciwnie – sprawia, iż czujesz się swobodniej. Jeżeli tak masz – witaj w świecie japandi. Możesz również zainspiować się projektami wnętrz w stylu japandi, które pokazują, jak pięknie można zaaranżować różne pomieszczenia.
Czy to styl dla bloków z wielkiej płyty?
Sam kiedyś miałem wątpliwości, czy tak „wyrafinowany” styl ma rację bytu w typowym polskim bloku. Odpowiedź jest prosta – jak najbardziej TAK. Japandi, z jego niedoskonałością wpisaną w filozofię, wpasowuje się nawet w nieregularne ściany i standardowe metraże. Tu nie chodzi o idealne proporcje apartamentu na pokaz, ale o klimat i podejście do przestrzeni.
Japandi to nie chwilowa moda
Widzę w swojej pracy wiele stylów, które przychodzą i odchodzą jak sezonowe kolekcje. Japandi trzyma się mocno, bo opiera się na czymś ponadczasowym – na szacunku do materiałów, przestrzeni i własnego spokoju. To połączenie tego, co najlepsze w dwóch różnych kulturach designu i naprawdę trudno znaleźć tu słabe punkty, o ile tylko pasujesz do tego stylu charakterem.
A co Wy sądzicie? Dobrze byście się czuli w takim wnętrzu – funkcjonalnym, spokojnym i prostym? Urządzilibyście tak swoje mieszkanie?
Planujesz remont lub urządzenie wnętrza? Zapraszam do przeglądania projektów na nethomeplus.com — znajdziesz tam gotowe projekty wnętrz w różnych stylach i przedziałach cenowych. Sprawdź projekty wnętrz. Sprawdź projekty wnętrz.